Bloger zmiennym jest
 Oceń wpis
   

Chciałbym poinformować Szanownych Czytelników, że zawieszam (lecz nie zamykam) "Przewagę komparatywną". Postanowiłem całkowicie przejść na język angielski, co też uczynię w formie odnowionej "Ekonomii obfitości" (start w tym tygodniu). Rodzi się też nowy, nieco specjalistyczny projekt - DOA Platform. Zapraszam do lektury!

Dziękuję za dotychczasowe komentarze i zapraszam na moją nową stronę startową, gromadzącą linki do rzeczy aktualnych bardziej oraz aktualnych zdecydowanie mniej.

Komentarze (1)
Polska nie będzie drugim Detroit
 Oceń wpis
   

I chwała Bogu! Daimler nie będzie miał okazji do skorzystania z subsydiów pochodzących od reszty podatników:

"(...)

Wczoraj koncern Daimler poinformował, że pierwsza w Europie poza granicami Niemiec fabryka aut Mercedesa powstanie w węgierskim mieście Kecskemet. Kosztować będzie 800 mln euro. Od 2011 r. zamierza produkować małe Mercedesy A i B - początkowo 100 tys. sztuk rocznie, a później dwa razy więcej. Będzie w niej pracować 2,5 tys. ludzi.

(...)

Polska była gotowa przyznać bezprecedensowe przywileje, by zachęcić niemiecki koncern do budowy fabryki. - Wysokość bezpośrednich dotacji z budżetu państwa przekraczała limity oferowane dotąd inwestorom zagranicznym - poinformowało nas Ministerstwo Gospodarki. Teren fabryki zostałby włączony do Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, co gwarantuje zwolnienie z podatku dochodowego. Rząd chciał nawet wydłużyć do 2020 r. funkcjonowanie strefy, a władze strefy oferowały grunt pod fabrykę po znacznie obniżonej cenie. Władze samorządowe oferowały Daimlerowi zwolnienie z podatku od nieruchomości i inwestycje w drogi, których wymagał inwestor.

(...)"

Inaczej mówiąc, rzesza bezimiennych przedsiębiorców i pracowników innych firm uniknęła subsydiowania działalności jednego z największych koncernów na świecie. Pieniądze, które zapłaciliby w formie podatków wspierających produkcję Mercedesów, będą mogli przeznaczyć na własne inwestycje i własną konsumpcję. Niektórzy być może kupią któryś z produkowanych na Węgrzech samochodów.

Przy tego typu inwestycjach pojawia się pewien irytujący schemat - dynamika procesu politycznego prowadzi do prywatyzacji korzyści i uspołecznienia kosztów. Z jednej strony mamy urzędników, którzy chcą pochwalić się przyciągnięciem do Polski dużego partnera, z drugiej szeroką publikę, która jako słabiej zorganizowana nie potrafi powiedzieć "stop, jeśli chcą u nas inwestować, to niech zapiszą koszty i ryzyko przedsięwzięcia na własny rachunek". Tymczasem biurokraci postępują wedle zasady o oku i sercu i za pomocą środków odebranych licznej grupie obywateli próbują odbić się od politycznej trampoliny. W międzyczasie duży gracz - potencjalny inwestor - zaciera jedynie ręce i czeka na ofertę.

W całej sprawie najsmutniejsza jest jednak inna kwestia, dotykająca wizji rozwoju, którą ktoś usilnie próbuje Polakom sprzedać. Czy ambicje tego kraju rzeczywiście nie sięgają poza budowę cholernych fabryk samochodów? Tym chcemy być? Gospodarczą potęgą szczycącą się wysoko wykwalifikowanymi składaczami aut?

Komentarze (12)
Rzeczywistość nie dla redaktorów
 Oceń wpis
   

Pan Jaszczuk zachwyca się swoim nowym odkryciem. Doszedł on do wniosku, że Irlandia jest socjalnym rajem i państwem z gruntu antyliberalnym. A wystarczyło sprawdzić jak to jest w rzeczywistości.

Polska lewica powinna się wreszcie zdecydować co chce nazywać liberalizmem. Póki co większość z krajów, które miłośnicy cudzej własności uznać gotowi są za wzór, znajduje się w światowej czołówce rankingu gospodarczej wolności. Warto przy okazji spojrzeć, na której pozycji usytuowała się Polska. Chciałoby się rzec: "Donaldu Tusku, pójdźże wreszcie tą drogą i zrób tak byśmy się znaleźli pomiędzy Irlandią, a Singapurem."

Nie żebym wierzył, że obecny rząd jest nadzieją na taki obrót rzeczy. Społeczeństwo pełne osób przekonanych o istnieniu prawa do czyjegoś majątku dostaje takich polityków i taką politkę, na którą generuje popyt. A na sukces po prostu nie zasługuje.

Komentarze (0)
Najbardziej lakoniczny wpis w historii blogosfery
 Oceń wpis
   
Podatek denny. Doskonała nazwa!
Komentarze (4)
Super-urzędnicy
 Oceń wpis
   
TVN, "Fakty". Reportaż na temat protestów polskich urzędników skarbowych i związanych z tym kolejkach przy składaniu deklaracji PIT. Wypowiedź pracownicy US Kraków - Podgórze (cytat z pamięci):

Na dwustu trzydziestu pracowników do pracy nie przyszło stu siedemdziesięciu. Obsługiwani nie odczuli różnicy.

Przedstawiciel polskiego fiskusa przyznał, że w jego urzędzie panuje czterokrotny przerost zatrudnienia. To miłe.
Komentarze (8)
Polityka antymonopolowa
 Oceń wpis
   
W więzieniu spotyka się trzech przedsiębiorców.
- Za co siedzisz?
- Miałem ceny wyższe od konkurencji i zostałem oskarżony o nadużywanie pozycji rynkowej.
- A ty?
- Ja żądałem od klientów mniej niż inni dostawcy i wsadzili mnie za dumping i nieuczciwą konkurencję.
- A ty czemu tu jesteś?
- Moje ceny były dokładnie takie same jak u innych, więc mam wyrok za udział w zmowie cenowej.
Komentarze (2)
Pan Albert był chory i płacił podatki
 Oceń wpis
   
Spokój ducha nie będzie dany osobie, która choć czasem zerka na newsy z polskich portali. Już dawno obiecałem sobie, że zerkanie ograniczę i postanowienie to wprowadziłem w życie dość konsekwentnie i skutecznie. Niestety, nawet powierzchowne przeglądanie trzy po trzy nie uchroniło mnie przed trafieniem na prawdziwy rarytas:

"(...)

Pan Albert mieszka w Krakowie, pracuje w Warszawie - w firmie, która na serio postanowiła zadbać o zdrowie swoich pracowników.

(...)

Odpowiadał do czasu, kiedy kilka dni temu dział pracowniczy firmy poinformował go, że od stycznia musi opłacić podatek dochodowy od tego pakietu, ok. 150 zł za miesiąc.

(...)

Jeszcze w 2006 roku urzędy skarbowe uznawały, że jeżeli nie można stwierdzić, czy pracownik faktycznie skorzystał ze świadczeń medycznych opłacanych przez pracodawcę lub jeżeli nie można określić wartości świadczeń faktycznie otrzymanych przez pracownika, to nie można mu przypisać przychodu. Pracodawca nie doliczał mu więc do dochodu wartości świadczeń medycznych i nie potrącał od nich zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych. Ale od 2007 roku fiskus zmienił zdanie. Nie zmieniły się wprawdzie przepisy dotyczące opodatkowania pensji pracowników w tym zakresie, ale pojawiły się niekorzystne dla podatników interpretacje tych przepisów.[1]

(...)"


Jest to oczywiście kolejny dowód na to, że prywatny rynek usług medycznych nie ma prawa dobrze działać. Nie wierzycie? Za rok nikt nie będzie pamiętał o Panu Albercie. W statystykach pozostanie natomiast osoba, która zrezygnowała z usług dostawców prywatnych na rzecz publicznych.

Jeśli przypadek Pana Alberta będzie jednym z tysięcy (a może tak być), to następne kroki medycznej farsy w polskim wykonaniu łatwo jest przewidzieć. Oficjele z Ministerstwa Zdrowia będą zacierać ręce, bo oto szykuje im się kolejny dowód na to jak niezbędny jest kawałek biurokracji, którym dziarsko kierują. W końcu pacjentów do obsłużenia przybywa. Pracownicy NFZtu z kolei ze spokojnym sumieniem powiedzą, że ich instytucja kolejny rok jest niedofinansowana.

Co powie Ministerstwo Finansów, ci mistrzowie psucia wszystkiego czego się dotkną? Ich to i tak nic nie obchodzi, oni po prostu egzekwują prawo. Wedle własnego, posiadającego wewnętrzną logikę widzimisię. Prawnicy nazywają tę czynność "interpretacją", lecz tu pozwolę się sobie z nimi nie zgodzić. To jest zwykła granda.

[1] http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5112846.html?skad=rss
Komentarze (1)
Cała Polska czyta dzieciom (3)
 Oceń wpis
   
Centralne planowanie

"(...)

Mieli własne plany, dotyczące czasu ludzi. Były to daleko zmierzające i starannie opracowane plany. Najważniejsze dla nich było, aby nikt nie zauważył ich działalności. Niepostrzeżenie wkradli się do życia wielkiego miasta i jego mieszkańców. I krok po kroku, nie zwracając niczyjej uwagi, przenikali w nie coraz głębiej i brali ludzi w posiadanie.

Znali każdego, co do którego mieli zamiary, na długo, zanim on sam mógłby się tego domyślić. Czekali tylko na właściwą chwilę, żeby go pojmać. I robili ze swej strony wszystko, aby ta chwila jak najprędzej nastąpiła.

(...)

W końcu i samo wielkie miasto coraz bardziej zaczęło się zmieniać. Zaczęto wyburzać stare dzielnice i budować nowe domy, w których nie było nic, co uznawano za zbędne. Oszczędzano sobie trudu budowania domów tak, aby odpowiadały ludziom, którzy w nich mieli mieszkać, bo wtedy musiano by budować rozmaite domy. Było zaś tańsze, a przede wszystkim oszczędzało czas, ustawianie domów jednakowych.

W północnej części wielkiego miasta ciągnęły się już olbrzymie dzielnice nowych domów. W niekończących się szeregach stały wielopiętrowe bloki czynszowe, podobne do siebie jak dwie krople wody. A skoro wszystkie domy wyglądały jednakowo, naturalnie jednakowe były i wszystkie ulice.

(...)

Bo tutaj wszystko było dokładnie obliczone i zaplanowane, każdy centymetr i każda chwila.*

(...)"


* Michael Ende. “Momo” ISBN 978-83-61174-16-5
Komentarze (15)
Komórki polityczne
 Oceń wpis
   
Logika tych obszarów gospodarki, w których proces polityczny jest równie ważny co rynkowy, zawsze dostarczała mi wiele rozrywki. Tutaj istniejące podmioty wypowiadają się na temat tego jak liczną konkurencję należałoby dopuścić, a zamiast walczyć o portfel klienta czy próbować przejąć konkurencję, część zasobów angażują w rozwijanie korupcjogennych kontaktów z instytucjami politycznymi czyli w tzw. lobbing.

W normalnych warunkach liczbę podmiotów na rynku kształtować powinny dwa czynniki - wielkość rynku i jego specyfika. W takim otoczeniu firmy, które nie byłyby sobie w stanie poradzić z zyskownym zaspokojeniem potrzeb konsumentów miałyby trzy wyjścia: zakończyć działalność, zmienić rynek lub umożliwić konkurencji przejęcie swoich aktywów, np. poprzez wykup udziałów.

Polski rynek telefonii komórkowej najwidoczniej nie jest normalny:

"(...)
Operatorzy komórkowi uważają, że przy okazji zapowiadanego na lato przetargu na częstotliwości 900 MHz nie powinna powstać siódma sieć komórkowa. A jest to bardzo prawdopodobne. [1]
(...)"


Innymi słowy, to nie wybór konsumentów ma decydować o wielkości i liczbie działających konkurentów. Najwięcej do powiedzenia mają mieć firmy już wygodnie na rynku usadowione i bezpośrednio zainteresowani problemem urzędnicy.

Absurd? Pewnie, że tak. Tylko co z tego?

[1] http://www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=2194.218.0.39.6.3.0.1.htm
Komentarze (2)
Życie pieskie, stacje niebieskie
 Oceń wpis
   
Przedsiębiorczość to cecha społecznie pożądana bo ludzie nią obdarzeni pchają gospodarkę do przodu. Wpadają na jakiś pomysł, szukają finansowania, ponoszą ryzyko inwestycji i, jeśli wszystko dobrze pójdzie, znajdują chętnych na swoją ofertę. Klient jest zadowolony, bo dostaje nowy produkt, przedsiębiorca cieszy się zyskami.

Jak się okazuje, Polska przedsiębiorczością stoi. Osób chętnych do prowadzenia własnego biznesu nie brakuje nawet wśród funkcjonariuszy publicznych:

"(...)
Gorzowska policja otworzyła ogólnodostępną stację paliw. Ma ona kusić kierowców dobrą jakością paliw i cenami - powiedział Artur Chorąży z zespołu prasowego lubuskiej policji.
(...)
Budowa stacji należącej do komendy wojewódzkiej trwała ponad pół roku i kosztowała 1,2 mln zł. Pieniądze w większości uzyskano z funduszu Modernizacji Policji (ponad 1 mln zł), pozostałą część dołożył Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. [1]
(...)"


Jest pomysł, jest inwestor, jest interes.

W ramach komentarza, mając do wyboru strumień gęstych bluzgów i milczenie, wybieram milczenie. Zasugeruję tylko by Policja poszła za ciosem i zaczęła się utrzymywać sama, bez budżetowych środków. W końcu jeśli być biznesmenem, to pełną gębą, nie?

[1] http://wiadomosci.onet.pl/1721730,11,item.html

P.S. Czy to w ogóle jest zgodne z prawem?
Komentarze (4)
1 | 2 | 3 | 4 |
Ankieta
W jaki sposób powinna być finansowana edukacja wyższa?
Darmowe studia na uczelniach państwowych, pełnopłatne na prywatnych.
Bon edukacyjny idący za studentem do dowolnej uczelni, którą student wybierze (prywatnej lub państwowej).
Brak jakichkolwiek państwowych dotacji do studenckiej kieszeni.
Najnowsze wpisy
2008-08-08 12:07 Bloger zmiennym jest
2008-06-19 09:38 Polska nie będzie drugim Detroit
2008-06-18 08:34 Rzeczywistość nie dla redaktorów
Najnowsze komentarze
2008-11-21 23:51
wysyisback:
Trzeci filar to coś więcej
A gdzie ja napisałem, że coś ma?
2008-11-15 12:55
Pasiulek:
Trzeci filar to coś więcej
no cóż, a co ma IKE do OFE ? IKE to element III filara, OFE to filar II Chyba niezbyt to precycyzne
2008-08-22 01:58
angielski Tczew:
Bloger zmiennym jest
Pa, póki co.
O mnie
Michał Gancarski
Zaraz tam "niekulturalny".